Konto

Niepokojący bezkrytycyzm (07.05.2009)

Najważniejsze wydarzenia z 6 V 2009 r.:
? Ostateczna wartość indeksów PMI dla sektora usług Niemiec i strefy euro wyniosła odpowiednio 43,8 pkt i 43,8 pkt
? Marcowa sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła o 4,2% r/r, bardziej od oczekiwań
? Cotygodniowe dane o liczbie kredytów hipotecznych w USA wykazały wzrost o 2%
? Kwietniowa ankieta Challengera na temat planowanych zwolnień w amerykańskich firmach wykazała wzrost o 47% r/r
? Kwietniowy raport ADP zmiany liczbie miejsc pracy w sektorze prywatnym w USA przyniósł lepsze od oczekiwanych wiadomości-ubyło 491 tys. miejsc pracy
? Marcowe pozwolenia na budowę w Kanadzie podskoczyły aż o 23,5% m/m

2038_visa_2Diagnoza sytuacji na rynku akcji i prognozy
Na amerykańskim parkiecie powtórzył się po raz kolejny scenariusz, w którym inwestorzy dość bezkrytycznie podchodzą do pojawiających się informacji. Znacznie lepsze od oczekiwanych wiadomości dotyczące rynku pracy w Stanach Zjednoczonych, jak również wyniki stress testu dla największych banków zostały odebrane jako powód do dużej radości. Niemniej jednak realnie patrząc były raczej powodem do ostrożności. Według ADP w kwietniu ubyło blisko pół miliona miejsc pracy w sektorze prywatnym w USA, co było szóstym najgorszym wynikiem w historii tej ankiety. Informacje o konieczności pozyskania kapitału przez największe banki (Bank of America, czy Wells Fargo) to groźba dalszego rozwadniania kapitału. Inwestorzy jednak zadowolili się tym, że konieczne będzie jedynie konwertowanie środków otrzymanych w ramach programów pomocowych na zwykłe akcje.

Takie bezkrytyczne reakcje są raczej elementem charakterystycznym dla końcowych faz trendów zwyżkowych, a nie pierwszych fal zwyżkowych po długich miesiącach bessy. Jeszcze raz potwierdzają, w jak dużym stopniu obecny wzrost ma psychologiczne podłoże i jest bardziej związany z przepływami globalnych kapitałów, a nie fundamentalnymi czynnikami. Na krótką metę to nawet korzystne, że do świadomości inwestorów nie przebijają się negatywne sygnały. Na dłuższąmetę przemawia jednak przeciwko trwałości wzrostu, czy twierdzeniu, że bessa się skończyła.

Na nasz parkiet takie euforyczne zachowanie giełdy w USA może przewrotnie działać niekorzystnie. Stwarza ono ryzyko pojawienia się gwałtownej korekty zwyżek i tym samym zniechęca do windowania kursów. Sytuacja staje się powoli przeciwieństwem tej z lutego, kiedy na świecie koniunktura wciąż jeszcze była zła, a warszawski parkiet znosił to bardzo dobrze i skutecznie opierał się zniżkom.

Pierwsze symptomy takiego zjawiska niesie ze sobą dzisiejsza sesja. Po optymistycznym początku, kiedy wzrost WIG zbliżał się do 2%, po kilku kwadransach zaczął nieco topnieć. Pod tym kątem będziemy patrzeć na dzisiejsze notowania. Jednocześnie trzeba pamiętać, że WIG znalazł się już na wysokości 30 tys. pkt, która stanowi bardzo silny opór. Do tego rynek jest mocno wykupiony. Wskaźnik Stochastic, obrazujący skalę przegrzania krótkoterminowego przegrzania koniunktury, osiągnął właśnie poziom, przy którym pojawiły się lokalne przesilenia (pod koniec marca i w połowie kwietnia).

Warto zastanowić się, w jakim stopniu wczorajsze dane dotyczące rynku pracy w USA, zwiększają oczekiwania względem piątkowego raportu dotyczącego zmiany liczby miejsc pracy w sektorach pozarolniczych i stopy bezrobocia w USA. Wydaje się, że oczekiwania względem tych informacji są dziś znacznie większe niż wynikałoby to jedynie z konsensusu analityków, spodziewających się wzrostu stopy bezrobocia do 8,9%.

Wykres dnia
Raport ADP na temat liczby miejsc pracy w sektorze prywatnym w USA stał się potwierdzeniem tego, jak duże znaczenie obecnie odgrywa psychologia. Ubytek blisko pół miliona miejsc pracy trudno uznać za dobrą wiadomość, ale jednocześnie spodziewano się znacznie gorszych wiadomości. Pojawia się przy tym pytanie, dlaczego raz dane dotyczące przeszłości wpływają na rynki (gdy są dobre), a innym razem nie (gdy są gorsze). Przecież w kwietniu indeksy mocno rosły, wyprzedzając pojawienie się korzystnych wiadomości.

Rynek surowców
Na rynku złotego w dalszym ciągu utrzymuje się niepewność. Od połowy kwietnia mieliśmy wyprzedaż złotego, która kurs franka wyniosła powyżej 3 zł. Ostatnie dni przyniosły odreagowanie tego ruchu, ale nie udało się sprowadzić notowań do kwietniowego dołka w okolicy 2,8 zł.

Kluczowe w obecnej sytuacji jest pytanie, czy ruch w górę CHF/PLN, jaki mieliśmy od połowy kwietnia, jest jedynie korektą wcześniejszego spadku, czy jednak zalążkiem trwalszej tendencji zwyżkowej. Na rynku walutowym widać znacznie poważniejsze obawy, związane z odsuwającą się perspektywą przyjęcia euro przez Polskę, czy pogarszającym się stanem budżetu. To wywiera niekorzystną presję na cenę naszej waluty.

Dziś na rynkach 7 V 2009 r.:
? Marcowa produkcja przemysłowa na Węgrzech
? Marcowe zamówienia fabryczne w Niemczech
? Decyzja banków centralnych Czech, Wielkiej Brytanii i strefy euro w sprawie stóp procentowych
? Produktywność i koszty pracy w USA w I kwartale
? Cotygodniowe dane o liczbie nowych bezrobotnych w USA
? Kwietniowy indeks ICSC, obrazujący sprzedaż w sieciach handlowych w USA

Krzysztof Stępień
główny ekonomista,
Expander

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy