71 euro-jeno-złota za baryłkę, czyli jak Arabowie chcą się pozbyć dolara

Amerykańska waluta znów traciła wczoraj na wartości. Na rynku pojawiły się plotki, że cena ropy ma być podawana nie w dolarach, a w odniesieniu do koszyka walut i złota.

Dwa bardzo ciekawe wydarzenia miały miejsce na wczorajszej sesji. Najpierw zaskoczył Narodowy Bank Australii, który jako pierwszy kraj z grupy G20 podniósł stopy procentowe, z 3 proc. do 3,25 procent. W komunikacie banku podano optymistyczne prognozy co do przyszłości australijskiej gospodarki.

Ruch ten ucieszył inwestorów na całym świecie, w górę poszły indeksy, euro…w dół natomiast poszedł dolar. To zrozumiała reakcja, mówiąca o bardziej ryzykownym nastawieniu graczy do ryzyka właśnie. Co więcej mocno wzrósł kurs dolara australijskiego względem amerykańskiego, do poziomów nie notowanych od ponad roku. To także osłabiło popularnego zielonego.
1230862_fuchsia_and_fruit
Choć na dolara w dalszej części dnia czekały inne rewelacje. The Independent podał, że państwa arabskie z rejony Zatoki Perskiej rozmawiają z Rosją, Chinami i Francją o tym, żeby kwotować ceny ropy naftowej nie w dolarach, a w koszyku złożonym z juana, jena, euro i złota. Rzecz wydaje się nieprawdopodobna, także dlatego, że przecież dolar powinien spadać, a co za tym idzie podbijać ceny ropy, która wczoraj notowana była powyżej 71 dol. za baryłkę. Oczywiście koszyk byłby o wiele stabilniejszym tworem, co z punktu całego rynku byłoby i może pozytywne, jednak trudno oszacować skutki – teoretycznie takiej decyzji.

Tak czy inaczej dolar znajduje się teraz na grząskim gruncie i nawet takie plotki podkopały zaufanie rynku wczoraj do tej waluty. Kurs EUR/USD wzrósł trzeci dzień z rzędu do 1,47 dolarów.

Cała sytuacja sprzyja złotemu, bo oprócz euro rosły także indeksy w Warszawie. Tym samym za wspólną walutę płacono wczoraj poniżej 4,2 zł, dokładnie 4,17 zł, a za dolara 2,83 złotych. Złoty znów rośnie, a kursy ponownie znajdują się w widełkach konsolidacji.

Z szeregu wybił się wczoraj brytyjski funt, który spadał w stosunku do naszej waluty i w najniższym punkcie osiągnął prawie granicę 4,5 złotych. Praca na Wyspach staję się coraz mniej opłacalna, na otarcie łez pozostać mogą duże tamtejsze wyprzedaże.

Złoty przez ostatnie dni znów bardziej skorelował się z euro, także przewidywania na dzisiejszą sesję są umiarkowanie optymistyczne, maksymalny zasięg wzrostu złotego względem wspólnej waluty to poziom 4,14 złotych.

Paweł Satalecki, Analityk Finamo

Authors

Related posts

Top